O autorze
Pozytywnie zakręcona internetem i komunikacją marketingową. Zawodowo Content Marketing & PR, wykształcona w kierunku komunikacji społecznej i reklamy cyfrowej. Miłośniczka horrorów, widziała chyba wszystkie. Jest też na Twitterze & Facebooku.

Dlaczego jadę na marsz "My, Naród"?

To będzie piąta manifestacja w moim życiu, w której wezmę udział. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że cztery poprzednie miały miejsce w ciągu zaledwie trzech ostatnich miesięcy. Moi znajomi czasem ze mnie żartują, że protesty stały się dla mnie ostatnio sposobem na udany weekend i że pewnie strasznie się nudzę w „wolne" soboty. Ale nie! Nic bardziej mylnego. Ja te soboty, kiedy mogę iść na spacer, pobiegać lub iść do kina uwielbiam ponad wszystko. O niczym innym aktualnie nie marzę, niż o powrocie normalności. Marzę o wolnych wieczorach, weekendach, planowaniu rodzinnych wycieczek zamiast ciągłej obawy o Polskę oraz paradowania z flagą na ulicy.

Dlaczego jadę do Warszawy na marsz My Naród?

Wcale nie chodzi o to, że sprzeciwiam się aktualnej władzy. Została wybrana przez naród w demokratycznych wyborach i tego nie kwestionuję. Akceptuję wynik wyborów i szanuję go. Zgadzam się, aby rządzący wprowadzali zmiany – również takie, które nie są mi po drodze. Zgadzam się, żeby cofnęli 6-latki do przedszkoli, zgadzam się, żeby wygasili gimnazja, zgadzam się na darmowe leki dla seniorów i w końcu zgadzam się na 500 zł. na dziecko. Zgadzam się na to, nawet jeśli ostatecznie te zmiany nie w pełni będą pokrywały się z obietnicami wyborczymi. Jestem przyzwyczajona, że hasła głoszone w kampaniach wyborczych nie zawsze były później wprowadzane w życie. Zgadzam się również na to, żeby środki na reformy znalazły źródło w moim portfelu. Niech tak będzie, nawet jeśli mam obawy o zadłużenie naszego kraju oraz spowolnienie gospodarki wynikłe z przeprowadzanych zmian.



Mojej zgody nie ma natomiast na łamanie prawa i deptanie konstytucji. Jeśli dziś pozwolimy jednej partii na łamanie konstytucji, jutro może znaleźć się następna, która nie ograniczy się jedynie do Trybunału Konstytucyjnego, ale zlekceważy inne, równie ważne zapisy konstytucyjne, np. ten gwarantujący nam wolności obywatelskie. Nie zgadzam się na agresywne zawłaszczanie mediów publicznych oraz służby cywilnej. Nie zgadzam się na odwracanie się tyłem do Europy oraz bezczelne ignorowanie uwag najważniejszych instytucji, prawników i konstytucjonalistów.

Swoją obecnością na manifestacjach apeluję do rządzących o wstrzymanie tego szaleńczego galopu. Apeluję o spokój i rozsądek w działaniu. W końcu apeluję o szanowanie zasad demokratycznego państwa prawa oraz szanowania wolności obywatelskich. Upominam się o uwagę, bo jestem obywatelem, którego obiecali słuchać. Proszę zatem – słuchajcie mnie!

Z najnowszej historii wiem, że każda dyktatura rosła w siłę pod płaszczykiem rzekomej demokracji. A mi najbardziej na świecie zależy na Polsce wolnej i demokratycznej. W takiej dorastałam, w takiej chcę żyć i w takiej chcę się zestzarzeć. Mimo, że od uzyskania pełnoletności brałam udział we wszystkich wyborach, to właśnie teraz czuję – pierwszy raz w życiu, że mam namacalny wpływ na przyszłość Polski. Udział w marszach traktuję jako obywatelski obowiązek. Nikt za nas tego nie zrobi. Sprawa jest ważna dla nas wszystkich, nie zostawiajmy tego innym.

Dlatego spotkajmy się w Warszawie 27 lutego – My, Naród!
Trwa ładowanie komentarzy...